latający chłopiec
Korespondencja


Dziękuję Wam że założyliście stronę internetową "Własnowierca". Po przeczytaniu artykułów zamieszczonych na niej zrozumiałam, że nie muszę żyć w złudnym świecie, poczułam się nawet lepiej. Teraz jestem pewna, że chcę wystąpić z Kościoła Katolickiego i zrobię to jak tylko będę mogła (jestem jeszcze młoda, niepełnoletnia i nikt mi na to nie pozwoli póki nie skończę 18 lat, na szczęście to już za miesiąc). Mój ojciec ciągle każe mi uczęszczać do kościoła, choć doskonale wie, że nie wierzę w Boga. Teraz daliście mi argumenty, które pomogą mi w rozmowie z nim na temat mojej niewiary. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

Olcia (12.09.2005)


*  *  *

Bardzo fajna strona ten "Własnowierca" (...) popieram ideę z całej duszy. Jestem typowym i rasowym własnowiercą, tylko że do tej pory nazywałam siebie osobą bezwyznaniową. Teraz będę mówić, że jestem własnowiercą. (...) przeczytałam wiekszość tekstów i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobają. Chodzi mi od dłuższego czasu po głowie pomysł, żeby stworzyć grupę nacisku, która będzie przeciwstawiać się hegemonii KK w Polsce. Na przykład sprzeciwiać się wieszaniu krzyży w budynkach, które nie są własnością Kościoła i zwalczaniu każdej duchowej konkurencji, zwanej przez KK pogardliwie "sektami". W takiej grupie powinni się znaleźć ateiści i przedstawiciele wszystkich występujących w Polsce religii, może również Katolicy, tylko ci bardziej światli i tolerancyjni. Tolerowanie, a przede wszystkim istnienie takich zjawisk świadczy o zaściankowości Polski i o nieprzestrzeganiu (a nawet wręcz łamaniu) międzynarodowego prawa. Marzy mi się, żeby powstała organizacja, która będzie takie przypadki zaskarżać do sądu, a jak polski sąd to odrzuci, to do trybunału międzynarodowego. Dziwię się nawet, że do tej pory nikt nie próbował zrobić u nas porządku prawnego w tej dziedzinie życia. Jest kilka stron, które przeciwstawiają się temu bezprawiu, ale to za mało. Może właściciele tych stron mieliby ochotę dzialać jakoś bardziej konkretnie? Wiem, ze niektóre grupy wyznaniowe (buddyści, Misja Chaitanii) wygrywali procesy sądowe z KK, ale to były tylko lokalne, drobne zwycięstwa i nie wynikły z tego żadne dalekosiężne skutki, które zapewniałyby wolność działania w Polsce religiom niekatolickim. (...)

Maria Sobolewska (02.12.2005)
www.astro.eco.pl i astromaria.blog.pl


*  *  *

(...) Cały idiotyzm katolicyzmu polega na tym, że próbuje się coś nakazać... W Kościele Katolickim roi się od specjalistów pilnujących swoich interesów i cudzych obowiązków. Jakim trzeba być zacietrzewionym prymitywem, żeby pchać się komuś do prywatnego życia i narzucać, decydować, karać, straszyć, piętnować za to, że się czymś tam różni. Nie tak zdobywali wiernych pierwsi chrześcijanie. Nawet można powiedzieć że zupełnie odwrotnie. Spokojnie i po cichu walczyli z tym, czym teraz się stali. Katolicy kochają wystawiać rachunki sumienia - szkoda, że nie sobie!

Gej Anonim (20.12.2005)


*  *  *

Fajna strona. Nie ścigają Was?

Staszek (21.12.2005)


*  *  *

Niestety, walka z kościołem tylko może go umocnić. Każdy organizm tak reaguje na ciało obce. Mobilizacją wszystkich sił do walki z obcym. Jedną z dróg osłabienia potwora jest zaprzestanie finansowania tegoż. Ale ilu mocnych w gębie, gdy przyjdzie taki czas, zanosi dziecko do chrztu? Być może jest w ludziach potrzeba bycia kierowanymi. Jak nie przez siłę wyższą i jej sługi, to przez kierowników, polityków, guru, filozofów. Może to po prostu taki czas w rozwoju narodów i jednostek. Silna potrzeba podporządkowania się jakiemuś autorytetowi, jakiejś bandzie. Potem z okowów podporządkowania, pojawia się potrzeba uwolnienia, by poddać sie innym partiom, moralnym autorytetom, naukowym oszołomom, żądnym władzy politykom. Może taki proces trwa aż do osiągnięcia samoświadomości, cokolwiek to oznacza. Walka jest prosta, wystarczy znaleźć cel i już można machać piórem lub karabinem. Religie, z całym syfem ich przeszłości są łatwym celem. Jednak wzbudzając emocje gniewu i oburzenia nie zapełnisz pustki. Nie uczynisz człowieka szczęśliwym. Może zamiast niszczyć, trzeba odnaleźć w sobie siłę która da szczęście sobie samemu. Czy jesteś szczęśliwy?

Gregor N. (22.12.2005)


ODPOWIEDŹ: Kiedy człowiek żyje po swojemu i inni to szanują, jest bardziej zadowolony z życia niż wtedy, gdy rzuca mu się pod nogi wydumane przeszkody i zmusza do robienia rzeczy, których nie aprobuje. Własnowierstwo nie walczy z Kościołem, ale z jego hegemonią. Czyż nie lepiej by było, gdyby rzesze Kościoła stanowili ludzie, którzy dobrowolnie i w pełni świadomości wybrali chrześcijaństwo? Ale tu nie o człowieka idzie, lecz o władzę nad nim i jego pieniądze. Można być szczęśliwym podporządkowując się innym, ale wtedy jest to namiastka szczęścia, podobnie jak radość rodziców z narodzin dziecka w czasie wojny. Gdy można usunąć ze świata choćby drobny pyłek zła - dlaczego tego nie zrobić?


*  *  *

Witam!
Czy zwykły i przeciętny buddysta może się przyznać do tego, że w pełni popiera ideę własnowierstwa? Czy może za to, że wierzę w nauki Buddy mnie zglanujecie? BTW - polecam po pierwsze kilka sutt Buddy, mówiące jako żywo o własnowierstwie ("Kalama Sutta") (...). BTW - jako buddysta powiem też, coby nie wierzyć autorytetom takim jak lamowie, guru czy inni "mędrcy" z tego kręgu. Znam buddystów którzy dlatego są buddystami bo są właśnie własnowiercami (wtedy takiego czegoś nie było, a jak było to mało popularne i niesprecyzowane - buddyzm jest w tym aspekcie - wolnomyślicielstwa, własnomyślicielstwa, bardzo dobrze sprecyzowany, jednak jest masa szkół i buddystów zaprzeczająca temu, właśnie guru, lamowie, wszyscy z ambicjami duchowymi. Dlatego buddyzm wydaje sie być niejednorodny i taki nie jest. Szkoła theravady to najbliższa naukom Buddy, który stworzył Dhammę (Prawo) by wyzwolić się z władzy braminów w Indiach. (...)

Pantograf (12.01.2006)


*  *  *

Cześć!
Na wasz portal trafiłem przypadkowo dopiero dzisiaj, ale piszę do Was po to, by powiedzieć że całe życie byłem własnowiercą i to mnie uratowało od baraniego ustadnienia ...! To, czego religie - a raczej ich liderzy (...) - najbardziej się boją, to samodzielnego myślenia i szerokich horyzontów myślowych. Utrzymują oni swoją władzę nad stadami (nie na próżno Kościół zwie członków stada "barankami bożymi" - hehehehehe) jedynie poprzez wzbudzanie strachu i poczucia winy. Ta słabość wzbudzana (kodowana) w ludziach - to właśnie broń i narzędzie mocy, jaką nadają im sami ludzie. Tak więc nieświadomi stają sie bezwolnymi narzędziami w rękach małej grupy "cwanych baranów", którzy korzystają z nadanego im prawa, zarządzając życiem innych ludzi, którzy im na to pozwolili. Najlepszą walką z religinym zniewoleniem - to myślenie samodzielne i niezależność myślenia. Wszystkie odpowiedzi na zadawane przez nas pytania tkwią w nas samych! Trzeba tylko przyjąć to do wiadomości i próbować rozwiązywać swoje problemy i pytania samodzielnie.

Pozdrawiam:
S. (19.01.2006)


ODPOWIEDŹ: Baranki i owieczki hoduje się po to, by strzyc im wełnę, doić mleko, a na koniec zabić je i zjeść. Ale te biedne zwierzątka nie wiedzą, że ich krewniacy żyją za ogrodzeniem inaczej.


*  *  *

Witam!
W Kościele spędziłem 7 lat: 5 lat jako ministrant, 2 lata jako lektor. Wiele miałem różnych pytań, na które nie udzielano mi odpowiedzi. Wtedy też zacząłem się zastanawiać dlaczego ludzie nie wierzą w boga (z premedytacją piszę od dłuższego czasu z małej litery) skoro wszyscy dookoła mówią, że czeka ich wieczne potępienie - trafią do piekła. Czemu się tego nie boją? Im dłużej o tym myślałem tym częściej dochodziłem do wniosku, że religia nie ma sensu (co ciekawe - czas do rozmyślań miałem na ołtarzu, podczas usługiwania do mszy). Wystraszyłem się, bo zrozumiałem, że to sprzeczne z "moją" religią. Wtedy też musiałem podjąć wybór co zrobić dalej. Zanim o tym napiszę, wspomnę jeszcze, co sobie uświadomiłem. Otóż, dlaczego Kościół od tak dawna nie pozwalał ludziom zadawać pytań, a wszelkie próby ukazania błędów kończyły się źle? Wystarczy jedno ziarno wątpliwości, żeby zmusić człowieka do myślenia i uwolnienia się z tych "kajdanów", czego sam jestem przykładem. Tego się boją! Dlatego też zakładają nam klapki na oczy i wszelkie próby ich zdjęcia kończą się atakiem i agresją z ich strony. Tu nie można nawet rozmawiać. Przykro mi było widząc moich znajomych, często mądrzejszych ode mnie, uważających Kościół za coś dobrego, nie pozwalających na żadne dyskusje na ten temat. Powracając do mojego wyboru: wiedziałem, że w tym wieku (chyba 14 lat) nie mam wielkich szans się uwolnić. Przeciwko mnie stanie cała rodzina i wszyscy znajomi. Postanowiłem więc poczekać, a nuż coś się zmieni? Może zmieni się moje nastawienie pod wpływem jakieś oświecenia? Przełomowym momentem było bierzmowanie, podczas którego miałem poczuć spływającego na mnie ducha świętego... Nic takiego się nie stało. To był dla mnie koniec, jako chrześcijanina. Od tego czasu widząc ludzką nienawiść i agresję, jaką wywołuje większość religii, nie widziałem w tym żadnego sensu. Stąd pod wpływem paru innych informacji niedaleko już było do ateizmu. Oficjalnie uważam się za ateistę! I jestem z tegoż powodu dumny, mimo że w naszym państwie mam z tym problemy. Na cóż ten przydługawy wstęp z mojej biografii? Zabolał mnie pewien tekst: "Własnowierstwo jest jedyną alternatywą dla ateizmu i religijnego niewolnictwa. Ateizacja życia jest niebezpieczna dla duchowego rozwoju, ponieważ wiąże się z konsumpcjonizmem i odrzuceniem duchowego pierwiastka z życia codziennego. Odrzuceniem samego siebie, bo czyż nie jest tym negacja dla posiadania własnej duszy?" Postawiliście ateizm na równi z religijnym niewolnictwem jako "zło". Co więcej, uważanie jakiegoś poglądu za zły nie jest przypadkiem jednoznaczne z brakiem tolerancji, co z kolei jest sprzeczne z waszymi prawami? Nie uważam się za konsumpcjonalistę. Co prawda, skoro po śmierci nic nie ma - to należy brać z życia co się da (według mnie), ale nie należy w tym przekraczać granicy innego człowieka. Nie wolno nikogo krzywdzić, chcąc zaspokoić jakieś głupie zachcianki. Nie o to tu chodzi, brak woli by powiedzieć sobie "nie", jest formą niewolnictwa. Temu też to stwierdzenie jest dla mnie krzywdzące. Co z duchowym pierwiastkiem i zatraceniem duszy? Moim jedynym celem, oprócz przeżycia jak najlepiej mojego czasu, jest także pomoc innym. Skoro nie ma boga, to ten świat jest jedynym jakim mamy, więc jeśli każdy człowiek pomagałby innemu, czy nie byłby on doskonały? Co do ducha, to nie widzę w tym sensu, bo dla mnie po prostu go nie ma. Jest tylko człowiek. Jest psychika i ciało. To mój pogląd. Jeśli ktoś uważa inaczej, jego sprawa. Czemu się tak produkuję? Spodobał mi się bardzo pomysł własnowierstwa. Jestem za tolerancją wobec płci, rasy, orientacji seksualnej i religii. Zgadzam się z zasadami nie naruszania wiary i poglądów innego człowieka (dopóki nie szkodzą innym). Z tego co przeczytałem, prawie we wszystkim się zgadzam. Z chęcią sam zostałbym własnowiercą jednakże nie mogę. Nie uważacie ateizmu za własny pogląd na wiarę i jedną z dróg własnowierstwa. Przemyślcie to proszę.

Czekam na odpowiedź i pozdrawiam:
Jakub Janik (24.01.2006)


ODPOWIEDŹ: Dziękujemy za ciekawy list i krytyczną uwagę, która jak najbardziej jest na miejscu. Idea własnowierstwa jest ideą nową (jeszcze niedopracowaną), a tam gdzie pojawia się nowe, nie może zabraknąć błędów. Zgodnie z zasadami własnowierstwa, własnowiercą może zostać każdy samodzielnie myślący człowiek, a więc także ateista, pod warunkiem że przestrzega zasad własnowierstwa. Własnowierstwo to nie religia, tylko filozofia życia. Wzmiankowany fragment tekstu został usunięty ze strony, gdyż (jak zauważyłeś) był sprzeczny z ideą własnowierstwa.


*  *  *

Bóg... On Jest niewyobrażalnie Wielki i Niepojęty, lecz - mimo wszystko - od wieków ludzie zamykają Go w granicach wyznań, dogmatów czy pojęć, np. umniejszając Go i robiąc z Niego mężczyznę, Ojca... Cieszę się, że my, własnowiercy, porzuciliśmy ten "przestępczy proceder" i "uwolniliśmy" Boga... Wierzę, że będzie nas więcej, gdy tylko uwolnimy nowe pokolenia od owego religijnego niewolnictwa, prania młodych mózgów. Sam poważnie doświadczyłem tego niewolnictwa, a nawet prześladowań, lecz - dzięki Bogu - nie ze strony rodziców (których mam wspaniałych!) czy bliskich, a ze strony wszechwładnego, polskiego kleru... Mając około 15 lat, gdy jeszcze uczęszczałem na tzw. "lekcje religii", nowoprzybyły do parafii ksiadz-katecheta spytał mnie o coś (chyba o adwent)... Odpowiedziałem: "Nie wiem, proszę księdza: ja jestem niewierzący"... Wtedy ksiądz wpadł w szał: rzucił się na dziennik i wstawił mi uwagę (choć nie stawiał ich nawet, kiedy na "ciekawej" i głośnej lekcji obrywał kredą bądź ołówkiem), oskarżając mnie o "arogancję wobec nauczyciela". To było żałosne! Więcej już nie poszedłem na te zniewoleńcze zajęcia, a księdza ignorowałem... Ale on nie popuścił! Podczas "kolędy", chodząc po domach za pieniędzmi, w domach ludzi, którzy znali mnie i moją rodzinę (a takich - gwarantuję - w naszym małym miasteczku było bardzo wielu), "obgadywał" mnie, mówiąc np.: "łobuz", "innowierca", "huligan"... Te zwroty pewnie tylko by mnie śmieszyły, gdyby ksiądz nie zapuścił się dalej, psiocząc także na moich rodziców, zaś mnie porównując do pewnego "matkobójcy", którego poznał podczas swojej "posługi" w więzieniu. Tego już było za wiele! Napisałem do "jego świętobliwości" biskupa, którego reakcja była nadzwyczajnie miła: kompletna ignorancja... Oto właśnie oblicze kościoła powszechnego! Teraz, już wyzwolony, rzeczywiście walczę z kościołem, a jest to walka trudna w naszym państwie wyznaniowym, oraz planuję w najbliższym czasie oficjalne wystąpienie z KK, zgodnie z waszymi radami... Już nie czuję się jak niewolnik, ale jak oświecony, wolny człowiek, któremu ślepe, niedorzeczne dogmaty nie tarasują drogi do religijnych przeżyć... Już nie czuję się gorszy z powodu swojej orientacji seksualnej (biseksualizm)... Bez żadnych ograniczeń czerpię ze wszystkich religii, budując swoją własną i - dla mnie - jedyną prawdziwą... Dziękuję Wam!!!

Z pozdrowieniami:
Adwiho (28.02.2006)


*  *  *

Witam!
Piszę w sprawie sekty Himavanti i Stowarzyszenia Macierz. Ludzie Mohana i sam Mohan w sposób bezwzględny prześladują wszystkich, którzy odeszli od Mohana i tych którzy nie chcą iść za Mohanem. Ludzie otrzymują obelżywe i obraźliwe listy, są zastraszani. W necie Mohan umieścił adresy bez zgody zainteresowanych. Zmusza się do wielbienia Mohana. Czy wy możecie coś w tej sprawie zrobić? Czy możecie chociaż zrobić jakiś zapis na temat działań Mohana, żeby już nikt nie dał się nabrać na kłamstwa. Ludzie są zastraszeni i sami nie odezwą się.

Proszę o wiadomość.
Thomas Thomasow (14.03.2006)


ODPOWIEDŹ: Sprawa poruszana jest m.in. na naszym forum. Wygląda na to, że Mohan wszedł w konflikt nie tylko z ustawą o ochronie danych osobowych publikując szczegółowe dane teleadresowe, ale także ucieka się do szantażów i prześladowań. Jedyne co możemy doradzić, to zebrać wszystkie dowody i złożyć doniesienie do prokuratury.


*  *  *

W zupełności się z wami zgadzam. Popieram tematykę jaką zawiera wasza stronka!! Jestem ateistą lecz gdy powiedziałem o tym kumplom wszyscy się ode mnie odwrócili, co robić?? Nie chcę być "niewolnikiem religijnym", chcę być sobą.

Simoneslee (09.04.2006)


ODPOWIEDŹ: Witaj w klubie ludzi wolnych i niezależnych! Skoro koledzy odwrócili się do Ciebie plecami z tak banalnego powodu, to widać ile warta była ta znajomość. Możesz poszukać nowych znajomych, np. na naszym forum. Ale najlepsi przyjaciele poznani w internecie nie zastąpią z "prawdziwego" życia.


*  *  *

Witam!
Hmm...od czego by tu zacząć. Może od tego, że mam na imię Marcin, mam 24 lata, mieszkam w Katowicach... itp. itd. Jednak piszę do Was z innego powodu. O ideach New Age słyszałem już jakiś czas temu, jednak nigdy nie czytałem nic na ten temat. Do dziś. Czytając teksty o przebudzeniu, o tym że świat jaki znamy zbliża się do upadku... czułem jakby ktoś wyjmował mi słowa z ust. Dlaczego? Mam nietypowe patrzenie na rzeczywistość. Widzę jak zmanipulowana jest informacja jaka dociera do nas z mediów. Rozumiem ludzi, czasem wydaje mi się że czytam z nich jak z otwartych ksiażek. Nie uznaję autorytetów, mam bardzo duży dystans do ludzi, którzy mówią mi co jest dla mnie najlepsze... itp... Może to co pisze wydaje się zbiorem frazesów, więc żeby się uwiarygodnić, napiszę coś oryginalnego. Czym jest "wojna z terroryzmem"? To slogan, mający służyć usprawiedliwieniu wojny. Dla mnie płomienne przemówienia J.W. Bush'a, przypominają mi słowa A. Hitlera gdy mówił o konieczności "ochrony Niemców sudeckich" w 1938 roku. Gdy widziałem zamach na WTC z 11 września, stwierdziłem tylko, że teraz przyjdzie czas na napaść na Afganistan, Irak, a potem Iran. Wydawało mi się to logicznym myśleniem historycznym. Choć niewielu zdawało sobie z tego sprawę. Mam jeszcze wiele do powiedzenia, dlatego zwracam się do Was z prośbą o kontakt. Chciałbym poznać ludzi którzy mają otwarte umysły i autentycznie coś do powiedzenia.

Pozdrawiam.
Marcin (13.04.2006)


ODPOWIEDŹ: Zapraszamy na forum. Dla takich ludzi jak Ty, zostało stworzone.


*  *  *

Witam!
Uff, jak dobrze że jeszcze są na świecie ludzie tacy jak wy. Myślałem, że wyginęli jak dinozaury albo nie było ich wcale. Ja jestem właśnie własnowiercą. Nie chodzę do kościoła, ponieważ zajmuję się ezoteryką, wierzę w reinkarnację a nie w "zmartwychwstanie". Eheh. Śmieszne. Bardzo się cieszę, że prowadzicie taką działalność dla ludzkości. Dzięki wam ludzie będą mieli szansę odnaleźć się w tym świecie.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszelkiego dobra.
Dawid (16.04.2006)


*  *  *

Witam!
Wasza strona bardzo mi się podoba! Z wieloma kwestiami jestem w stanie się zgodzić. Jednakże zastanawia mnie Wasz brak bezstronności i nie chciałbym tu używać słowa oszustwo, jednakże ciśnie sie ono na usta. Dlaczego? Oto przykład: "Bóg celowo umieścił w Piśmie Świętym te fragmenty, aby osoby wątpiące, które nie są godne poznania Prawdy, utwierdziły się we własnych przekonaniach. Prawdziwa i wartościowa wiedza dostępna jest tylko dla osób, które są tego godne, szukają w "Biblii" potwierdzenia Prawdy (a nie Fałszu), ufają Bogu i nie wątpią. Prawda dostępna jest tylko dla wybranych". KTO I GDZIE SŁYSZAL TAKĄ WYPOWIEDŻ! Nigdy nie odważyłbym się tak powiedzieć! Bo jest to nieprawda! Zachęcam do przeanalizowania tych "ksiażeczek", którymi się świadkowie posługują żeby mieć pełniejszą i szerszą wiedzę o dziele świadków jehowy.

Mauser (17.04.2006)


ODPOWIEDŹ: To jest wypowiedź jednego ze Świadków Jehowy, którego twórca idei własnowierstwa miał wątpliwą przyjemność poznać przed drzwiami. Nie wiadomo, czy "gość" posiłkował się książeczkami, bo tego nie wyjawił. Być może poniosły go tylko nerwy z powodu pytań, które go zdenerwowały i plótł co mu ślina na język przyniosła. Polecamy lekturę "Leksykonu biblijnych pomyłek".


*  *  *

Gratulacje!
Spoko strona. Teraz wiem, że ktoś myśli podobnie. Ja już jestem wolny i sam wypracowałem swój światopogląd. Religie zniewalają nas, nie pozwalają wyjść poza ten chory schemat (klatka - gdzie nie spojrzysz kraty). Raz wyzwolony człowiek nie pozwoli się ponownie zakuć w kajdany. Popieram Was. Oby było nas więcej, niestety będzie to trwało dość długo.

Pozdrawiam.
Szerkan (17.04.2006)


*  *  *

Bardzo podoba mi się to, że realnie postrzegacie rzeczywistość. Wspaniała idea, oby się spełniła, choć zdaję sobie sprawę, że po tylu wiekach niewolnictwa umysłowego, to droga ciężka i daleka.

Pozdrawiam wszystkich własnowierców!
Roman Stańczyk - lat 52 (18.05.2006)


*  *  *

Cieszę się że istnieje strona gdźie można przeczyścić szybę i ponownie dostrzec znak "STOP - nie płać mandatów za naiwność". Mamy czasy Romana Giertcha i Andrzeja Leppera - ten ostatni zapewne nie stawi się i na sąd ostateczny, ale to już jego problem. Wspominając o niewolnictwu dobrze jest poruszyć problem propagandowego RM i pracy za 600-700 zł. Po przeliczeniu kosztów życia wiadomo, że aby mieć ilość kasy odpowiednią do zakupienia tej samej ilości paliwa co w 2000 roku, należałoby zarabiać 1900-2340 zł na rękę! Ogólnie podoba mi się strona, bo nie boi się mocnych słów, a jak wiadomo człowiek wolny to człowiek myślący, czyli wyznający swoje najszczersze myśli.

Pawcio (20.05.2006)


*  *  *

Cześć!
Cieszę się że jest we wszechświecie ktoś, kto myśli podobnie! Własnowiercą jestem już od dawna, sam interpretuję Biblię (oraz inne "święte" księgi) i sam kreuję obraz Boga. Wielu ludziom z mojego otoczenia się to nie podoba, jednak dotąd nie spotkałem się z jakąś otwartą nienawiścią (momentami jednak myślę, że gdyby mogli, to spalili by mnie na stosie). Za moje poglądy nieraz byłem wyzywany od ateistów (co musiałem wielokrotnie sprostowywać), heretyków (czym akurat się nie przejmuję). Pozdrawiam całą redakcję tej wspaniałej strony! (...)

Uliczny Opryszek (23.05.2006)


*  *  *

Cześć!
A jeżeli własnowierca tworząc własną wiarę uzna za słuszne z jej zasadami obrazoburcze traktowanie wyznawców innych religii, to nadal jest własnowiercą czy już nie?

Agnieszka (18.07.2006)


ODPOWIEDŹ: Wszystko zależy od formy obrazoburczości. Jeśli nie koliduje z zasadami własnowierstwa, to jest możliwa. Własnowierca powinien szanować obce święta religijne, nie ma prawa nikomu narzucać własnej wiary i poglądów bez zgody człowieka, któremu chce je wygłosić, a jego prawa kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa innych. Może więc obnażać obłudę religii, krytykować je na różne sposoby, ale nie w miejscach krytykowanych kultów religijnych i na pewno nie w trakcie trwania obrzędów. Obrazobórczość nie powinna polegać na niszczeniu przedmiotów, które nie należą do własnowiercy. Krytyka religii służy rozwojowi człowieka, bo religia która nie potrafi obronić się merytorycznie jest nic nie warta.


*  *  *

Krwotoki na mózgu
Po podaniu 6-tygodniowemu dziecku dwóch szczepionek w nóżkę oraz rękę z rana, w godzinach popołudniowych dziecko stawało się coraz bardziej niespokojne. Rodzice zauważyli nasilenie kolki oraz stan podgorączkowy u dziecka, które nie było w stanie uspokoić się na dłużej niż 15 minut, po czym powstawały skurcze i silny placz. Po przebadaniu dziecka przez lekarkę pogotowia ratunkowego i poprzez zielony kał, potwierdziła infekcję jelit i żołądka. Do rana dziecko nie przyjmowało pokarmu i nie spało męcząc się. W godzinach porannych rodzice udali się do lekarza rodzinnego, który stwierdził stan krytyczny kierując natychmiast dziecko do szpitala. Badanie tomografii mózgu wykryło pięć krwiaków. W międzyczasie straciło całkowicie przytomność, poczym zostało reanimowane. Krwiaki odessano, po czym dziecko przeniesiono na stół operacyjny. Operacja trwała 3 godziny i przebiegła pozytywnie. Został stwierdzony jeden zwapniony z tylu główki, trzy większe 2-3 tygodniowe i dwa nowe - dwudniowe. Jeden z przodu był jeden pod drugim. Rodzice, jak i reszta rodziny, zostali oskarżeni o zmasakrowanie główki dziecka, silne potrząsanie przez poduszkę uderzając o coś twardego. Na dzień dzisiejszy, po 6 dniach od operacji, dziecko jest nadal podtrzymywane przy życiu przez aparaturę i nie jest stanie same oddychać. Lekarze powiadomili prokuraturę o pobiciu dziecka a rodzice wnieśli oskarżenie o nieuwagę lekarzy, którzy przy narodzinach zaniedbali swoje obowiązki. Lekarze nie poinformowali rodziców o ubocznych skutkach szczepionek. Lekarze nie poczuwają się do jakiejkolwiek odpowiedzialnosci, obwiniajac rodziców. Dziecko było chciane, ma 6-letniego brata który jak najbardziej rozwija się normalnie w normalnej, zdrowej i ustatkowanej rodzinie. Bardzo proszę o kontakt i zdanie.

Elżbieta (03.08.2006)


ODPOWIEDŹ: Cóż, nie jesteśmy ekspertami by wydawać wiążące opinie. Sugerujemy dołączyć wydruk artykułu z "Wolnych Mediów" o związkach szczepionek z syndromem potrząsanego dziecka do akt prokuratorskich. Prokuratorzy nie są wyedukowani w tej materii i być może uda się zapobiec nowemu rodzinnemu nieszczęściu. Można również zawiadomić media aby ostrzec społeczeństwo i rozpowszechnić wiedzę o skutkach ubocznych szczepionek. Trzeba również odpowiedzieć na pytanie, czy szczepionki mogą w ciągu kilkudziesięciu godzin wytworzyć krwiaki o wielkości analogicznych, powstrząsowych krwiaków 2-3-tygodniowych.


*  *  *

Witajcie!
Twierdzicie tam, że Biblię napisał człowiek, nie Bóg. Ale ta sytuacja nie jest aż tak klarowna - mianowicie chodzi mi o tzw. "Kod Biblii". Podejrzewam, że wiecie o co chodzi - zapisując oryginalne hebrajskie teksty Starego Testamentu, po jednej literce na każdą komórkę w takiej jakby tabeli, otrzymujemy cenne źródło informacji na temat przyszłości. Polega to na tym, że w specjalnym programie wpisuje się słowa (np. Holocaust - ale w zapisie (chyba) fonetycznym, używając hebrajskich znaczków), program wpisane słowo wyszukuje wśród literek. Często literki tworzące dane słowo leżą dość blisko siebie - wtedy możemy poszukać innych słów krzyżujących się z nimi, lub leżących dość niedaleko (np. "Holocaust" krzyżuje się z "Hitler"). Kodem Biblii można "pobawić" się korzystając z niewielkich programów, dostępnych w internecie najczęściej jako shareware czy trial. Moim zdaniem "kod" zawarty w księgach Starego Testamentu nie może być przypadkiem. Osobiście przychylam się bardziej do stwierdzenia, że "kod" mógł być stworzony, podobnie jak Stary Testament przez obcą cywilizację, z którą co niektórzy ludzie najwidoczniej utrzymywali kontakty. Jednak nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że Stary Testament (bo Nowy to zupełnie inna bajka - ekipa "ojcowie Kościoła" + cesarze rzymscy + korektorzy nazmieniali go zapewne dość znacąco) był napisany przez człowieka. No bo skąd niby ludzie sprzed ponad 2000 (a nawet więcej) lat mogli by takie coś wymyślić? Być może zakodowane księgi stworzyła jakaś wysoko rozwinięta ziemska cywilizacja (np. Atlanci albo jeszcze ktoś o kim nie wiemy), która znała przyszłość i chciała ujawnić ją potomnym. Największym kontrargumentem na cudowność kodu Biblii jest fakt, że (ponoć) podobną rzecz można zrobić z książką "Moby Dick" - cóż, może ona też jest cudowna. Naszłą mnie pewna myśl - przecież jakiś polski naukowiec mógłby spróbować znaleźć kod np. w "Krzyżakach" Sienkiewicza, dobre mogłyby też być "Dziady" (znajduje tam się wspomnienie o człowieku "44", a odnośnie tego ponoć jakiś indiański szaman twierdził, że autor pisząc to był natchniony), mogli by też poszukać w powieściach Masłowskiej. Jeśliby nawet tam znaleźli, to wtedy można będzie mówić, że zjawisko takiego "kodu" występuje powszechnie w dziełach literackich, nie tylko w Biblii, a wtedy dopiero zgodzę się, że Stary Testament napisał człowiek. Bo wszyscy antyklerykałowie wiedzą, jak "autentyczny" jest Nowy Testament. Moim zdaniem uwzględniając "objawienie" zakodowanych ksiąg - Biblię napisano pół na pół - człowiek i jakieś siły wyższe. Co sądzicie (uwzględniając "kod Biblii") - kto napisał Stary Testament?

3mcie się!
Flisio (04.09.2006)


ODPOWIEDŹ: "Biblia" jest kompilacją starszych tekstów spisanych przez ludzi. Informacje o oszustwie kodu "Biblii" znajdziesz w wielu miejscach internetu. Generalnie polega ono na dwóch czynnikach - 1. Nie ma pierwotnej wersji "Starego Testamentu". Dawniej istniało kilka różnie pisanych wersji, które później zostały skompilowane. Te wersje różnią się ilością liter, zdań a nawet treści. 2. Oryginalna wersja "Starego Testamentu" pisana jest bez samogłosek, co sprawia, że ze zlepku spółgłosek można utworzyć dowolnie interpretowane zdania mające sens. Podobny zabieg zastosowano wobec "Moby Dicka" i również wychodziły podobne "rewelacje".


*  *  *

Serdecznie pozdrawiam!
Oto odszyfrowanie anagramu Nostradamusa z przepowiedni o roku 1999. Król ANGOLMOIS można przeliterować na: 1. LOGOS AMIN (słowo Amina) 2. ISLAM GO ON (Islam posuwa się na przód) AMIN - prezydent Ugandy zmr.16.08.2003, jego ideą było wyzwolenie państw islamskich spod wpływów Angli. Wymordował 150-300 tys. ludzi. Nosił tytuł "Pogromcy Imperium Brytyjskiego". Przepowiednia dotyczy wskrzeszenia idei (słowa) AMINA i wyruszenia świata islamu do walki z jego wrogami (okupantami). Daty w przepowiedniach Nostradamusa nie pokrywają się z rzeczywistym czasem spełnienia przepowiedni. Jest to celowy wybieg dla utrudnienia odszyfrowania i wprowadzenia w błąd potencjalnych badaczy (dotyczy to również roku 1999).

Tomasz Mroczkowski (17.09.2006)


*  *  *

Witam
Na początku chciałbym podziękować ludziom, którzy wkładają trud aby szerzyć informacje o tym, że tak naprawdę Kościół to stek bzdur i kłamstw i machina do manipulacji ludźmi. Ja rozwód z Kościołem miałem w wieku 10 lat, jak ksiądz mnie z religii wyrzucił. Na początku się zbuntowałem i powiedziałem co o nim myślę, później mnie męczyło czy aby faktycznie słusznie postąpiłem. Od tamtego czasu przeczytałem wiele źródeł i dzisiaj wiem, że kościół wcale nie pomaga, tylko utrudnia i robi sieczkę z mózgu. Jestem o wiele szczęśliwszym dzisiaj człowiekiem, ponieważ czuję sie wolny i nie skrępowany jakimiś ideologiami, które nie współharmonizują ze mną.

Pozdrawiam
Andrzej (07.10.2006)


*  *  *

Rozwój ludzkości w skrócie wygląda tak: grupka małpoludów nauczyła się rozpalać ogień, grupka małpoludów stworzyła plemię oraz pierwsze narzędzia, grupka plemion stworzyła pierwsze cywilizacje miejskie oraz np. architekturę miejską. Wiele lat potem powstała energia mechaniczna, stworzyły ją cywilizacje na skalę państwa. Co za tym idzie potrzebujemy teraz progressu w postaci stworzenia cywilizacji na miarę planety, trwając dalej podzieleni na narody oraz środowiska religijno hermetyczne dostąpimy kolejnego rozpadu oraz upadku cywilizacji, kawałek po kawałku. Lecz jeżeli "małpolud" stwierdza akt własnowierstwa, oraz NIE narzuca niczego swemu otoczeniu lecz daje jemu swobodny wybór oraz możliwość podążenia drogą wolności to to możemy nazwać kolejnym krokiem rozwoju "małpoluda". Czyli wykradamy bogom ogień (kolejny raz), nowy ogień. A ogień ten należy zaszczepić gdziekolwiek się da. Poprzez "marazm oraz ignorowanie" religi i narodowej tradycji? Nie, poprzez zdrowy rozsądek oraz zrozumienie ewolucji, staliśmy na progu pandemonium-eschaton. Lecz jest wyjście: Własna niczym nieprzymuszona wola. "czyń swą wolę" "miłość jest prawem, miłość podług woli" A.Cowley. Z tym tekstem uczyńcie co wam się podoba, CZYŃ SWĄ WOLĘ! "Niema boga prócz człowieka".

Fr. Thoth 9.:.3.:.1.:. (20.06.2007)


*  *  *

Witam!
Na wstępie chciałbym podziękować Wam za stworzenie tej strony. Idea własnowierstwa chodziła mi po głowie już od jakiegoś czasu, ale dopiero po wizycie na tej stronie zyskała ona nazwę i konkretny kształt. Chciałbym Wam opisać moje doświadczenia z lekcji religii. W moim gimnazjum ksiądz je prowadzący był wyrozumiały, tolerancyjny i generalnie lekcje skupiały się na rozmowach o etyce i moralności, a nie religii. Teraz uczęszczam jednak do LO. Na jednej z pierwszych lekcji ksiądz opowiadał nam o egzorcyzmach. Stwierdził ostatecznie, że można zostać opętanym przez m. in. uprawianie jogi. Kilka osób spytało go, z jakiego powodu można zostać opętanym przez jogę. Oto odpowiedź: "opowiem wam o tym na innej lekcji". Później oznajmił, że można zostać opętanym od słuchania heavy metalu (a gdy odtwarza się utwory z tego gatunku od tyłu to słychać satanistyczne treści). Po prostu żałosne. Czysta nieukrywana propaganda, do tego w śmiesnzym wydaniu. Przecież tysiące ludzi uprawia jogę i słucha metalu, a o ilu opętanych się słyszy? Co ciekawe, tylko dwie osoby z całej klasy naszła taka refleksja. Reszta bez namysłu przyjęła słowa księdza jako pewnik. Smutne. Religia pierze im mózgi na ich własne życzenie. Dlatego uważam, że lekcje religii powinno się ze szkół usunąć i zastąpić religioznawstwem. Ale to nie stanie się dopóki Polacy nie staną się bardziej tolerancyjni, na scenie politycznej nie pojawi się jakaś naprawdę liberalna partia, a ludzie na nią zechcą głosować. Czyli pewnie poczekamy sobie do końca świata...

Maciek (23.09.2007)


*  *  *

Własnowiercy to tylko nazwa, taka społeczność istaniała już dawno. Chodzi o to,że dopiero teraz jest o tym głośno. Zawsze byli ludzie,którzy 'wierzyi' w wiedzę, którą zdobyli.

Sear-Flower (23.02.2008)


*  *  *

A czy własnowierstwo nie jest przypadkiem formą politeizmu? Przynajmniej my tak rozumiemy naszą pogańską wiarę. Każdy wierzy we własnego Boga, który jest formą przejawiania się Jedynego. Salve.

Zaratustra (09.05.2008)


ODPOWIEDŹ: Raczej nie. Bo politeizm to jedna forma myślenia, a własnowierca może np. w ogóle stwierdzić, że Bóg nie istnieje (ateizm), albo nie interesuje się stworzonym "dziełem" (deizm). Wrzucenie własnowierstwa do szufladki z nazwą "politeizm" ograniczyłoby ideę własnowierstwa. To tak jak z pytaniem, czy każdy kwadrat jest prostokątem. Odpowiedź: tak, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem.


*  *  *

Witam serdecznie!
Ludzie!!! Dyskusja owszem jest potrzebna. Czy chcecie się do tego przyznać czy też nie, daje do myślenia. Jedna prawda-ok. Jednak co jest prawdą? Patrząc na to co się dzieje na planecie Ziemia, nie widzę zbyt wiele czasu na ideologiczne spory. Dla mnie prawdą jest wszelkie działanie mające na uwadze dobro KAŻDEJ istoty. Bądźcie sobie kim chcecie. Ja też mam, często skrzywdzone, obrażone itd. - biedne EGO. Nie pozwólmy jednak zawładnąć sobą.

Istnienie (02.06.2008)


*  *  *

Witam wszystkich.
Jestem Chrześcijanką z własnej woli a nie z przymusu, poznałam i wciąż poznaję mnóstwo ciekawych rzeczy dzięki którym można poznać i lepiej zrozumieć świat. Na glownej stronie jest napisane, że Wlasnowiercy są otwarci na nowe doświadczenia i mądre informacje o świecie - jeżeli ktoś chce, to zachęcam do pisania na adres mailowy: [email protected]

Iwona (12.12.2008)


ODPOWIEDŹ: Z własnowiercami można dyskutować na forach interneowych. Bywają na zalinkowanych w górnym menu stronach.


*  *  *

Gratuluję znakomitego serwisu!
"Cokolwiek potrafisz lub myślisz, że potrafisz, rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię." Johann Wolfgang von Goethe. Po prostu PIĘKNE Postulaty Redakcji Własnowiercy! :) Niech Moc będzie z wami! :)

Adrian (19.12.2008)



Uwaga! Pisz tylko w ważnych sprawach!


lewitacja

Chcesz podzielić się przemyśleniami na temat własnowierstwa? Skorzystaj z księgi gości! Chcesz z nami podyskutować? Skorzystaj z naszego forum! Od momentu uruchomienia księgi gości i forum korespondencję nadesłaną za pomocą formularza pocztowego traktujemy jak listy prywatne, nie przeznaczone do upublicznienia. Z formularza można korzystać w przypadku zgłaszania problemów związanych z funkcjonowaniem forum.